Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
281 postów 4412 komentarzy

cyborg

cyborg - Laserem w mrok - z innej niż myślisz pozycji.

Studenci AGH surowo ukarani !

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

W związku z niedopełnieniem obowiązku nadzoru nad profesorami przez organizacje studenckie, władze uczelni, rektor i komisja etyki podjęli jedyną w tej sytuacji decyzję: zawieszenia na pół roku prawa pobierania nauk u prof. Rońdy.

Śmieszny wygłup blogera ? A, nie - śmieszny ? No to porozmawiajmy o seksie. Kolega z przygody erotycznej wyszedł z paskudnymi śladami na twarzy. Nie stanąwszy na wygórowanej wysokości zadania salwował się symulacją zapaści. Obrażenia których się nabawił nie wynikały z panicznej resuscytacji. O nie! Do pani domu dotarło - powoli -  ale dotarło, że kochanek nie zawsze opuszcza mieszkanie o własnych siłach i przed północą, zanim bramę zamkną. Może mieszkanie opuścić na noszach, nogami do przodu. Za ten blef, za ten strach, dostał i bukiecikiem i wazonikiem, którym go cuciła.

Czym zawinił prof. Rońda, że próbują go zmasakrować ? W październiku w telewizji Trwam komentował swoje kwietniowe wystąpienie w TVP1, po emisji filmów o katastrofie smoleńskiej. Powiedział wtedy m.in., że jego zdaniem piloci prezydenckiego samolotu nie zeszli poniżej wysokości 100 m; dodał, że swoją wiedzę opiera na dokumencie z Rosji. Tymczasem, w wywiadzie udzielonym TV Trwam, Rońda przyznał, że w programie TVP1 nie mówił prawdy. Pytany, na jakiej podstawie twierdzi, że piloci nie zeszli poniżej 100 m, Rońda odpowiedział: 
"Oni niestety zeszli poniżej 100 metrów. Ja w wywiadzie (w TVP1) trochę zagrałem. (...)  To był blef, na tym dokumencie nic nie było".

Co spowodowało lęk który teraz trzeba odreagować ? Te 100 metrów ? To że ktoś ma dokument z ROSJI ?! Czy może to, że samemu nie ma się gotowca z wnioskiem o uznanie za świadka koronnego, dowody na innych nie przygotowane do negocjacji ? Ten lęk : czy komuś nie puściły nerwy i nie poszedł sypać i o bezkarność się układać. To chyba to. Świadomość że nie można liczyć na solidarność, że tak może wyglądać koniec. Poranne pukanie do drzwi, to nie będzie współmałżonek wracający z delegacji.

Polecam bardzo dobry życiorys zawodowy prof. Rońdy :

//geoal.salon24.pl/551831,agh-ronda-a-slomka-podobienstwa

To jest człowiek którego mogą sie naprawdę bać ci którzy mataczyli przy badaniach. A poza wszystkim: co złego zrobili studenci ?

KOMENTARZE

  • Czy jest ktoś w AGH kto broni prof. Rońdę?
    Nie dziwię się zachowaniu władz tej uczelni, jej bolszewickiemu rektorowi oraz sprzedajnej komisji etyki z prof. Zollem na jej czele, która stwierdziła, że "Smoleńskie blefy zaszkodziły polskiej nauce". (Szkoda, że nie widzą, co tak na prawdę tej nauce szkodzi).

    Dziwię się natomiast, że wielu porządnych przecież naukowców, pracujących w tej uczelni oraz rzesze studentów pozwoliły na wystawienie "na odstrzał" prof. Rońdy, za tę jego nieszczęsną telewizyjną wypowiedź
  • @Bogdan 17:49:40
    Z tego co widzę i słyszę rozwija się akcje solidarności ...z rektorem !
    Akurat na tym kierunku nie mam kontaktów.
  • Całkiem ci się tytuł udał, to się nazywa odwracanie kota ogonem
    Prof. Rońda zrobił wiele dobrego dla poznania metod działania Zespołu Macierewicza. To zresztą dla osoby która trochę się sprawą interesowała jest rzeczą oczywistą. Przykładem może być stwierdzenie dwóch wybuchów opieranych na wskazaniach akcelerometrów i to był koronny dowód. Później jednak gdy wyszło, że nie mogło być dwóch wybuchów Macierewicz mówi o wielu wybuchach, wskazania akcelerometrów jako dowód ulegają zapomnieniu, nie pasują do z góry założonej teorii. Prof. Rońda zadziałał dokładnie tą samą metodą, dla podparcia tezy o której sam wiedział, że jest nieprawdziwa stworzył dowód, mityczny dokument z Rosji. Wiem, sam byłem studentem politechniki i to w czasach, gdy o prawidłowej kalibracji urządzeń pomiarowych można było marzyć, czasami naciągało się wyniki, by zbliżyć się do krzywej pomiarowej. Jeśli dla studenta jest to naganne, do profesora to dyskwalifikuje. Czy można sobie wyobrazić, że konstruktor zaniży przekroje elementów konstrukcyjnych, bo akurat te cieńsze są na wyprzedaży? To dokładnie zrobił prof. Rońda, stąd sądzę, że utrata przez studentów tak "wybitnej" postaci małą jest stratą.
  • @Zawisza Niebieski 18:49:30
    Wywołałeś wspomnienia ! Byłem ... Student był na jednym wierzchołku
    trójkata, asystent na drugim, a ja na trzecim. Widać było od razu kto,
    zupełnie niepotrzebnie, naciagał do krzywej idealnej, kto nic nie zrobił,
    kto dane pomiarowe zmyślił !
    Ale to dygresja.
  • Yyyyy, prosze??
    "obowiązku nadzoru nad profesorami przez organizacje studenckie". ŻE CO?! Nadzór nad profesorami? Obowiązkowy?! Sprawowany przez organizacje STUDENCKIE??!!! Skąd wziąłeś te niezwykłe słowa?!
    Choć w zasadzie nie powinny mnie dziwić. Aktualnie przerabiam przykład profesora, który od lat fałszował wyniki analiz. Tylko po to, by se głosić swojom teorie i żeby mu jej nie ruszali... Profesure na tym zrobił. Belwederskom... Nie, nie wiem jak to możliwe. Tak, też się zastanawiam, gdzie byli jacyś recenzenci. Szkoda jednak, że w tym przypadku nie zadziałał ów studencki (stalinowski? faszystowski? inny zamordystyczny?) obowiązek nadzoru nad profesorami.
    Ale po co ta dygresja? Ano po to, by powiedzieć, że psora belwederskiego nie da się pozbawić profesury, choćby sam Einstein wykazał, że tenże profesor łgał jak bura suka. Tak, to straszne. Tylko czemu kurna, notorycznego kłamcę, oszusta i fałszerza ruszyć nie idzie a taki sobie prof. Rońda (jakiego obraz mam z mediów) to ajwaj, giewałt, na stos itepe?!
  • @cyborg 19:33:04
    Widzisz, ja studiowałem w dość ciekawych czasach, bo czasach stanu wojennego, błędy urządzeń pomiarowych były dość znaczne, bo każdy dolar był świętością. Pamiętam taki kalkulator, bo komputerem tego nazwać nie można było, który drukował wyniki tak, że raczej należało się domyślać, co on chciał pokazać. Problemem była głowica o wartości całych 8$.
    A była to suma dość pokaźna, bo moja pierwsza pensja wynosiła 50$. Masz rację to miłe wspomnienia, gdy człowiek był młody i wydawało mu się, że świat może przestawić.
    Tyle, że takie naciąganie, które mogło uchodzić studentowi, profesorowi już nie wypada, bo okazuje się, że jeżeli asystent jest w stanie wykryć naciągnięcia studenta, bo przecież w tych zamierzchłych czasach znał błędy każdego z urządzeń pomiarowych a pomiar studenci wykonywali ponad 10 razy w roku. O tyle, jeśli taki numer zrobi profesor, to wstyd i dla niego i całej uczelni. Taki "naukowiec" mianem naukowca posługiwać się nie powinien.
  • @Zawisza Niebieski 19:48:29
    "Taki "naukowiec" mianem naukowca posługiwać się nie powinien." Tyle tylko, że "taki naukawiec" (abstrahując od przypadku prof. Rońdy), to niestety standard:(. I TO jest właśnie najsmutniejsze i najbardziej tragiczne.
  • GWOLI WYJAŚNIENIA
    A DLACZEGO MIELI NIE ZEJŚĆ PONIŻEJ 100 M PRZECIEŻ MIELI LĄDOWAĆ-- CO PASAŻEROWIE MIELI SKAKAĆ ?!?!?!
    Wchodzeniem do portów statków morskich zajmuje się pilot miejsca i on odpowiada wtedy w pełni za statek nie kapitan. Kapitan zaś odpowiada za dokładność dokonanych manewrów.
    Tak samo jest ze statkiem powietrznym przy lądowaniu to naprowadzający kontroler odpowiada za bezpieczne posadowienie maszyny. Natomiast kapitan odpowiada jedynie za prawidłowe wykonanie manewru .A w razie jak „coś nie wychodzi” podrywa maszynę (i tak próbował).
    I teraz jak zrozumiemy te wyjaśnienia możemy pokusić się o próbę analizowania tegoż przypadku (na razie bez wątku wybuchu i mgły-- która w dzisiejszych czasach jest nie tak istotna-- jest to poważne ale tylko utrudnieniem).
    I tu argumenty w oparciu o doniesienia oficjalne (których nikt nie kwestionuje) na to że katastrofa została SPROWOKOWANA.
    !) Kontroler jest „sterowany” z Moskwy
    2)Kontroler wyraża zgodę na lądowanie (co jest równoznaczne z uznaniem że jest bezpieczni)
    I trzeba pamiętać --niezgoda kontrolera jest wiążąca dla kapitana statku powietrznego.
    Kapitan nie może działać na przekór ( to tak jakby chcieć bez zgody gospodarza włamać się do
    jego domu – a tu groziło by to prawem Moskwy do zatrzymania statku powietrznego wraz
    „inwentarzem”choć wcześniej wyraziła zgodę).
    3)Kontroler informuje kapitana – we mgle --jest nad progiem pasa
    A BYŁ 800m PRZED
    4)Kontroler informuje – we mgle --jesteś na ścieżce
    A BYŁ 70m OBOK
    5)Brak oświetlenia pasa
    6)Teren nad którym był T154M wznosił się.
    7)Dochodzi tu jeszcze brak nowszego systemu naprowadzania jaki był 3 dni wcześniej.
    CZY WJĘCEJ TRZEBA ARGUMENTÓW
  • @Nikt 19:58:17
    Pierwszy akapit, to rozumiem, że skrót myślowy - cała reszta - trafnie.
  • @Zawisza Niebieski 18:49:30
    Mój szef, prof. Rońda, alchemicy, w końcu ja; często musieliśmy blefować
    by uzyskać środki na jakiś projekt. Buja się że są wstępne wyniki z próbnej
    aparatury, buja się że taki maleńki kryształ już się udało w Czochralskim
    wyhodować (wyciągnąć). To jest ta kategoria. To nawet nie jest przypadek
    alchemika który miał opracować technologię wyrobu złota a wyszła
    porcelana (na szczęcie zaakceptowano wynik zastępczy). Nauka blefem
    stoi ! Naukowiec musi bezczelnie zakładać sukces. Doktoratu nie robi się
    na starych danych (w fizyce). No może się zapędziłem? W archeologi to
    na nowych czy starych ?
    Nie wiem jakim dydaktykiem jest Rońda, jednak tematy z jakimi pracuje
    są unikalne. Nie sądzę by prowadził zajęcia wyrównujące poziom edukacji
    pierwszorocznych studentów, wtedy mógłby zastąpić go doświadczony magister. Obawiam sie że strata studentów jest niepowetowana.
  • @cyborg 20:08:28
    "w końcu ja; często musieliśmy blefować by uzyskać środki na jakiś projekt.". To jest właśnie smutna rzeczywistość nauki. Oglądałem pierwsze spotkanie na UKSW i z żalem patrzyłem jak ci ludzie walczyli o granty opowiadając kosmiczne bzdety. Mam znajomych a PW i wiem jak to wygląda. Każdy pracuje tam, a wieczorami bokami dorabia. Mój promotor pracy dyplomowej zawsze mówił, że na PW zarabia na cukierki dla dzieci, zaś na chleb prowadząc hurtownię elektroniki.
    Nie zajmowałem się zakresem ograniczeń jakie dosięgły prof. Rońdy, ale chyba nad tematami nad jakimi pracował może dalej pracować, byle do tych tematów też nie podchodził na zasadzie "zablefuję", może się uda. Bo najczęściej się nie udaje.
    Ja akurat siedzę po drugiej stronie, nigdy nie mogę blefować, bo wynik mojego blefu wyjdzie następnego dnia, gdy maszynę szlak trafi i wtedy dopiero problem, go koszty, bo zatrzymana produkcja, bo plany produkcyjne szlak trafił.
  • @bez kropki 19:45:05
    ......Yyyyy, prosze?? ..... nie ma za co... są różne rodzaje jaj , nie tylko
    bzyklaczy ! Rońda walnął kupę poza uczelnią, a cierpieć będą studenci.
    Jesteś zaganiana ! To nie były wyniki badań, więc nie było co recenzować.
    W przypadku opisywanym przez Ciebie działa kolesiostwo. Teraz coś się
    ruszyło. Mimo to pewien facet zrobił profesurę i został senatorem,
    ręcznie aproksymując wyniki nieistniejących pomiarów w obszarze nie
    pokrytym przez stary spektrometr - dziura - nowy spektrometr EPR !
    Rozumiałbym odsunięcie faceta który zaczyna wykładać naukę alternatywną. Dostaje fioła. U mnie obaj najważniejsi matematycy mieli
    "piękne umysly" i leczyli je na zmianę, w trybie zamkniętym. Przywykłem.
  • @Nikt 19:58:17
    Chodzi o zejście sprawnym samolotem z własnej woli.
    Dalej istnieje podejrzenie, choć brak dowodów że samolot mógł być niesprawny powyżej 100 m . Właściwie to nic nie zostało wyeliminowane.
    Można snuć dowolne hipotezy.
  • @cyborg 21:18:30
    Moje wywody nie są hipotezami tylko są oparte w 99% na dowodach na 1% na poszlakach noszących 99% znamiona dowodów.
    Jak już wcześniej prześmiewczo zasugerował Tu-154M przyleciał do Smoleńska by wylądować.
    -W przeciwnym razie poco tam leciał?
    -Do lądowania otrzymał zgodę? - Otrzymał!
    -Był naprowadzany do końca? – Był!
    Czy dostał zgodę na zejście na 50 m
    -musiał dostać (chorąży Miś to potwierdził – no ale dopadł go seryjny samobójca)
    -bo co miał latać na stu metrach i „zwiedzać Smoleńsk”
    -Również wcześniej wyjaśniłem
    w lotnictwie i w marynarce
    -wojskowej i cywilnej przy przewozie osób w czasie pokoju nie ma samowolki
    -po prostu nikomu się to nie opłaca
    -nikomu nie chce się
    -zdaje się na pilota lub kontrolera (tym bardziej ,że była mgła)
    -i wtedy wzrasta czujność by wykonać manewr precyzyjniej
    -nie myślę „kiedy ale jak” wykonam.
    Pamiętajmy
    -o prędkości 235 km/h
    -o bezwładności maszyny
    -o jej zdolności manewrowej (to nie akrobata)
    To były sekundy
    -trzeba by był być „wirtuozem” lotnictwa by wyjść tą maszyną z takiego „genialnego naprowadzania”
    -a wątek sprawności samolotu na 100 m w tej sytuacji to „kwiatuszek do butonierki”
    Przypominam
    - mgła
    -jesteś na linii - jesteś na ścieżce
    -a jest 800 m przed , 70 m obok i teren wznoszący
    (podobno jednak wyszli – to cud --ale......)
    A profesor nie potrzebnie „się zapętlił”.
  • @Nikt 00:45:07
    ...// A profesor nie potrzebnie „się zapętlił” //...
    a może dał wkręcić... i wyszedł po bandzie ? Nie wiemy co miał, lub co miał
    mieć, a nie dostał.
  • @cyborg 20:42:46
    Jeśli chodzi o recenzje, to mnie chodziło o bublikacje (bo trudno mi to nazwac publiakcjami) tego profesora-fałszerza, nie o Rońdę akurat. Zresztą mniejsza z tym.
    No i jednak ja bym optowała za interwencją wcześniejszą niż "jak facet zaczyna wykładać naukę alternatywną". No, bo co zrobić z bucem, który dla ocalenia swoich wysmarczyn blokuje prawdziwe wyniki, prawdziwe publikacje? Posuwa się do totalnego, fizycznego zniszczenia kogoś, kto nie ma interesu w fałszerstwach?
    Takie tam łajenko Rońdy to osobisty jego wygłupek i zaraz takie z tego halo?! Oj tam, oj. Przesada. Gruba przesada.
  • @Nikt 19:58:17
    Człowieku, opowiadasz bzdury, lub bajki dla grzecznych dzieci.
    1) Kontroler nie jest sterowany z Moskwy tylko nikt nie chce podjąć decyzji, by lotnisko oficjalnie zamknąć i wysłać TU154 na lotnisko zapasowe
    2) To pilot podejmuje decyzję o lądowaniu, nie kontroler.Kontroler podaje, że lotnisko jest wolne i gdyby pilot zdecydował to może lądować Zasada lądowania na tak wyposażonym lotnisku jest taka, że jeżeli pilot na wysokości decyzyjnej nie widzi pasa to NIE WOLNO mu zejść poniżej.
    3) Nie ma znaczenia, o czym informuje kontroler, pilot nie widzi pasa, pozostaje na wysokości decyzyjnej, niżej mu zejść nie wolno, lądować też.
    4) 70 m jest wartością do skorygowania, choć przekraczającą pojęcie bycia na ścieżce
    5) Nie brak oświetlenia pasa, a brak kilku żarówek, nie ma to znaczenia gdy pilot nie widział pasa
    6) Pilot znał mapy, nikt specjalnie tego wzniesienia nie zbudował
    7) Pilot zna lotnisko, jakie są tam urządzenia, zna wyposażenie, choćby 3 dni wcześniej posiadało ono wyposażenie jak Okęcie, w dni lądowania wiedział, że takiego wyposażenia nie ma. Więc p. 7 to mydlenie oczu.

    Czy potrzeba jeszcze więcej bajek opowiadać, nie starczy nam Macierewicz? TRZEBA NACZNIE WIĘCEJ ARGUMENTÓW, BO TE CO NAPISAŁEŚ NIMI NIE SĄ.
  • @cyborg 01:57:05
    Mniej więcej w tym znaczeniu użyłem terminu "zapętlił się" oczywiście ma znaczenie szersze które dopuściłem odnośnie Pana profesora..
    - Czasami możemy różnie interpretować znaczenie tych samych słów.
    -Przepraszm
  • @Zawisza Niebieski 11:10:20
    Oj, chyba będzie trzeba napisać co to jest wysokość decyzyjna !
  • @Nikt 13:03:10
    No to wyjaśniliśmy. Albo i nie ?! Co on wtedy miał w rękach lub miał mieć.
    Będzie mnie to męczyło. Trudno.
  • @Zawisza Niebieski 11:10:20
    Drogi Panie Zawisza
    przykro mi bardzo ,że z szedł pan z poziomu kulturalnej polemiki.
    -Nie chcę w tym uczestniczyć – to nie mój poziom .
    -Jednie odniosę się pierwsza i ostatni raz do tego co pan napisał potem niech Pan pisze co Pan uważa..
    ad.1) kontrole nie jest sterowany z Moskwy
    -ja tego nie napisałem
    -ja napisałem ŻE BYŁ ( i znikną – nie ma go) a to ma inne znaczenie dowodowe.
    ad.2 i 3)w tym punktach „zapętlił się” Pan i wykazuje brak doinformowania ( nie chcę Pana obrazić napisać twierdząc,że pańskie wypowiedzi są podejrzanie zamierzone).
    Po pierwsze :
    w 2-gim punkcie pisze Pan ,że pilot decyduje o lądowaniu a nie kontroler który tylko
    informuje TAK -MOŻNA TAK PRZYJĄĆ
    Ale i tu właśnie to ALE jest ważne. Decyzje pilota podejmuje na podstawie informacjI od kontrolera .
    Na dodatek BYŁA MGŁA.
    Po drugie:
    w drugim punkcie pisze Pan, że to pilot decyduje czy można lądować
    a w trzecim punkcie pisze Pan, że nie wolno mu lądować.
    W takim razie proszę się określić przy której swojej wypowiedzi Pan obstaje.
    Po trzecie:
    pisze Pan …..niema znaczenia o czy informuje kontroler – dziwne- WE MGLE TEŻ.
    Pisze Pan ,że pilot ma zostać na póła-pie decyzyjnym TO KTO DECYDUJE ,ŻE MOŻE ZEJŚĆ NIŻEJ.
    Na dowód że była decyzja było świadectwo Pana Misia ale „uciekł”
    ,żyje jeszcze kapitan Jaka
    a zapisy a czarnych skrzynek „sie zapodziały”
    ad 4) 70 m PRZY MGLE TO „PIKŚ” DLA TEGO TYPU MASZYNY TO MUSI BYĆ PAN
    SUPER PILOTEM I ZNAWCĄ TEMATU winszuje.
    ad 5) ...nie brak kilku żarówek... a brak wielu żarówek – to nie są byle jakie żarówki!!! I WE MGLE ???
    i tu zaprzecza Pan swoim twierdzeniom w punkcie 1 i 2 parafrazując, że informacje kontrolera są nie istotne.
    ad 6)...Pilot znał mapy, nikt specjalnie tego wzniesienia nie zbudował ...tak znał
    ale ZALECONO mu lądowanie z przeciwnej stron.
    Ale w przypadku omawiania warunków lądowania punkt 6 ni jak się ma do tematu
    Był na określonej wysokości BYŁ ukształtowanie ma znaczenie utrudniające MA
    i wystarczy.
    Ad 7)....) Pilot zna lotnisko, jakie są tam urządzenia, zna wyposażenie, choćby 3 dni wcześniej posiadało ono wyposażenie jak Okęcie, w dni lądowania wiedział, że takiego wyposażenia nie ma....
    Więc p. 7 to mydlenie oczu.... To wyjaśniam TO JEST „KAMYCZEK DO OGRÓDKA”SŁUŻBOM ZABEZPIECZAJĄCYM formułując to bardzo delikatnie.
    To wystarcz .Nie piszę tego by bawić się w jałową polemikę .Wyłuszczyłem swoje racje, a wniosek niech każdy sobie sam wyciągnie dla siebie - PRZY KIM ONE SĄ..
    A jeżeli pan się w dalszym ciągu z ty nie zgadza to pozostańmy każdy przy swoim.

    JA KOCHAM PRAWDĘ NIE KRĘTACTWO! NAWET KOSZTEM MOJEGO EGO
    Z poważaniem.
  • @cyborg 13:11:26
    Who's Who to -- po owocach ich poznacie---czasami długo dojrzewają--
    Oj czasami bardzo długo.
    Właściwie -to dla nich jest największy problem.
    My róbmy swoje --co nam "pasi"
    Dziękuję .

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

  • Iza
    posty: 355 komentarze: 3547
  • posty: 169 komentarze: 8858
  • posty: 356 komentarze: 334
  • posty: 118 komentarze: 508
  • posty: 225 komentarze: 8581